W Microsoft Store pojawiła się aplikacja Project Odeon, która wyglądem i układem bardzo przypomina systemowe Ustawienia Windows 11. Pakiet udostępniono w wydaniu Preview, czyli w wersji testowej, pod nazwą Microsoft.ProjectOdeon i w wersji 1.0.9.0. To na razie eksperyment, a nie oficjalna zapowiedź nowego panelu konfiguracji systemu – ale sam fakt, że taka aplikacja trafia do sklepu, mówi sporo o kierunku, w którym Microsoft może chcieć pójść.
Czego potrzeba, żeby Project Odeon w ogóle się uruchomił
Wymagania od razu zdradzają, że projekt jest na wczesnym etapie. Do instalacji potrzebny jest Windows 11 w kompilacji 26100 lub nowszej – „kompilacja” (po angielsku build) to numer konkretnej wersji systemu, widoczny m.in. w informacjach o systemie. Druga rzecz to włączony tryb deweloperski, czyli specjalny przełącznik w Ustawieniach Windows, który pozwala instalować aplikacje spoza normalnego obiegu sklepu i jest przeznaczony dla programistów oraz testerów.
Przeciętny użytkownik nie natknie się więc na tę aplikację przypadkiem. Trzeba świadomie zmienić ustawienia systemu, żeby dało się ją w ogóle zainstalować – i to jest najmocniejszy sygnał, że mamy do czynienia z wewnętrznym testem wypuszczonym do sklepu, a nie z produktem gotowym dla wszystkich.
Co pokazuje aplikacja, a co jeszcze nie działa
Podczas prób opisywanych przez serwis Windows Latest Project Odeon nie przejmował roli systemowych Ustawień – oba narzędzia mogły działać równolegle. To ważne rozróżnienie: nowa aplikacja nie podmienia niczego w systemie, tylko uruchamia się obok. Testy przeprowadzono na maszynie wirtualnej Hyper-V (Hyper-V to wbudowane w Windows narzędzie do uruchamiania systemu „w systemie”, w odizolowanym środowisku) z Windows 11 Insider Preview w kompilacji 26340.9616.
Program potrafił jednocześnie wyświetlić m.in.:
- nazwę komputera,
- informacje o połączeniu sieciowym,
- status oczekujących aktualizacji Windows.
Problem w tym, że niektóre wskazania nie pokrywały się z tym, co prezentują wbudowane Ustawienia. W zakładce Informacje aplikacja inaczej pokazywała pojemność dysku oraz kartę graficzną, a pole dotyczące środowiska systemu zwracało komunikat „brak danych dla tej wersji Windows”. Zauważono też, że odnośniki prowadzące do warunków licencji pozostawały nieaktywne – czyli kliknięcie w nie nic nie dawało.
Część ekranów wyglądała po prostu na nieukończoną. W sekcji Resume nad każdym przełącznikiem pojawiał się identyczny, techniczny opis – zamiast zrozumiałych objaśnień były więc powtórzone, surowe teksty. Z kolei na stronie Ekran obok standardowych opcji widoczna była dodatkowa lista technicznych danych: ścieżka wyświetlania, nazwa monitora, obsługa HDR oraz poziom SDR. HDR to tryb szerokiego zakresu jasności obrazu, SDR – klasyczny, standardowy zakres; takie parametry zwykle interesują testerów, a nie zwykłego użytkownika i w gotowej aplikacji raczej by się nie znalazły. Zdarzało się też, że program sam wyświetlał podpowiedź skrótu Alt+Left (czyli Alt i strzałka w lewo, powrót do poprzedniego ekranu).
Ukryty tryb podglądu z fikcyjnymi danymi
Project Odeon oferuje również ukryty tryb podglądu, uruchamiany osobnym poleceniem. W tej wersji wyświetlane są przykładowe elementy: fikcyjne konto, testowy komputer, sześć pokazowych tapet oraz lokalne ustawienia, które nie wpływają na konfigurację systemu. Innymi słowy, to atrapa interfejsu – można klikać, ale nic się w komputerze nie zmienia.
W tym wariancie da się też zobaczyć podgląd dwóch komponentów: strony konta oraz kafelka Microsoft 365 na ekranie głównym. Taki tryb to typowe narzędzie robocze – służy do pokazywania i testowania wyglądu poszczególnych fragmentów interfejsu bez ryzyka, że testerzy przestawią coś w prawdziwym systemie.
Dlaczego dystrybucja Ustawień przez sklep miałaby znaczenie
Zawartość pakietu sugeruje, że na tym etapie może to być raczej zestaw narzędzi pomocniczych niż gotowy następca całych Ustawień. Mimo to sam model dystrybucji jest ciekawy. Dziś większość elementów Ustawień jest wbudowana w system – żeby je poprawić czy rozbudować, Microsoft musi wypuścić aktualizację Windows, a użytkownik musi ją pobrać i często zrestartować komputer.
Gdyby część funkcji była dostarczana przez Microsoft Store, poprawki mogłyby trafiać do użytkowników tak jak aktualizacje zwykłych aplikacji: szybciej, mniejszymi porcjami i niezależnie od cyklu aktualizacji samego systemu. Taki model mógłby też umożliwić szybsze przenoszenie funkcji z Panelu sterowania do nowego interfejsu. Panel sterowania to stary, pochodzący jeszcze z wcześniejszych wersji Windows zestaw okien konfiguracyjnych, który do dziś współistnieje z nowoczesnymi Ustawieniami – część opcji wciąż jest dostępna tylko tam, a przenoszenie ich trwa latami. O takim właśnie kierunku wcześniej wspominał March Rogers z Microsoftu.
Dla użytkownika oznaczałoby to w praktyce mniej skakania między dwoma światami: jednym nowoczesnym i jednym wyglądającym jak sprzed dekady. Mniej błędów typu „to ustawienie zmienisz tylko w Panelu sterowania” i krótsze oczekiwanie na naprawę drobnych usterek w samych Ustawieniach.
To wciąż tylko test, a nie zapowiedź
Warto to powiedzieć wprost: na razie nie ma informacji potwierdzających, że Project Odeon trafi do publicznego wydania. Microsoft nie ogłosił nowych Ustawień, nie podał terminu ani nie przedstawił planu zastąpienia obecnego panelu. Mamy pakiet oznaczony jako Preview, wymagający trybu deweloperskiego, z niedokończonymi ekranami i danymi, które w kilku miejscach rozmijają się z tym, co pokazuje system.
Takie eksperymenty regularnie pojawiają się i znikają – część z nich kończy jako funkcja Windows, część nigdy nie wychodzi poza fazę testów. Jeśli korzystasz z Windows 11 na komputerze, na którym pracujesz, nie ma powodu, by włączać tryb deweloperski i instalować Project Odeon „na próbę”. Rozsądniej poczekać na to, co Microsoft powie o projekcie oficjalnie – albo na moment, w którym aplikacja przestanie wymagać specjalnych ustawień systemu.